Cóż tu więcej mówić - Schmitt w całym swoim wydaniu. Kolejne małe opowiadanie, które uświadamia nam codzienne sytuacje, podczas których źle postępujemy i trochę zmusza do zaparzenia aromatycznej kawy, popatrzenia w przestrzeń i przeanalizowania swojej teraźniejszości. Motywem przewodnim jest zmaganie się z życiem, które otrzymaliśmy w pakiecie. Z tym, jacy są nasi rodzice, jaka jest nasza fizyczność, i trochę z tym, jaki jest nasz los. Często bowiem wydaje się nam, że nasz los jest niezmienny, że mamy życiowego pecha i niż z tym nie możemy zrobić, że rodziców się nie wybiera, że nie mam pieniędzy, więc nie mogę realizować swoich marzeń, więc ogólnie skazany jetem na przegraną, na to, że należę do tej puli osób, która ma pod górkę.
Schmitt przypomina nam, że człowiek doskonale umie sam sobie takie rzeczy kreować i problemy związane z naszym życiem także. Oczywiście mamy pewną podstawę, która musimy dźwigać - podobnie jak bohater książki - ale to od nas zależy każdy następny krok. Efekt - człowiek potrafi doskonale się zasłonić przeciwnościami losu, byle tylko się nie ruszyć i nie wziąć na to ruszanie odpowiedzialności.
Przeczytajcie sobie (zaledwie 74 strony) i zobaczcie, jak sobie z tym poradził bohater i jakie ciekawe rady otrzymywał. Pointa - przestańmy się skupiać na innych osobach, ich problemach, ich postępowaniu i nad tym, jak ich zmienić. Pracujmy nad sobą, bo to ze sobą przebywamy najczęściej:)
Eric Emmanuel Schmitt
Zapasy z życiem
Wydawnictwo Znak
74 strony




Trzeba będzie przeczytać zwłaszcza, że uwielbiam Schmitta:)
OdpowiedzUsuń na zawszeTej pozycji nie czytałem, a dla mnie Schmitt to Mistrz słowa pisanego :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeSiła, która tkwi w minimalizmie i prostocie! Ja też go uwielbiam i poluję na Przypadek Adolfa H. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeTej książki Schmitta nie znam jeszcze. Rozejrzę się za nią.
OdpowiedzUsuń na zawsze