Chyba trochę boje się pisać na temat tej książki. Dlaczego? A to z takiego powodu, że uważam, że nie jestem zbyt mądra, aby wypowiadać się na temat reportaży, które zostały w niej umieszczone. No bo kim ja jestem? Zwykła czytelniczką, która po prostu kocha czytać i poznawać historie zawarte w książkach. Nie znam się. I wiem, że jeśli napiszę, że książka jest rewelacyjna i że jest pozycją obowiązkowa na półce każdego, kto chce się otaczać dobrą i wartościową literaturą, to będzie za mało, za słabo, zbyt prosto. Po prostu nieproporcjonalnie do wartości tej literatury.
No, ale zacznijmy od początku. Mariusz Szczygieł zebrał 20 reportaży, które pokazują nam obraz Polski - kraju, w którym żyjemy, codziennie się budzimy i otaczamy taką a nie inną rzeczywistością. Każdy ma swoją:) Każdy jakoś się z nią zmaga. Dostrzegamy rzeczy, które dzieją się obok lub też nie. Reportaże pozwalają nam zajrzeć do miejsc, do których nie mamy dostępu albo do których nie chcemy mieć dostępu. Te, które wybrał Mariusz Szczygieł, obrazują zmiany, które dokonały się w naszym kraju na przestrzeni dwudziestu lat. Nieeee.... nie sa to zmiany na lepsze! Książki po prostu nie da się przeczytać "za jednym zamachem", bo od razu ma się ochote kupić bilet na samolot i żyć gdzie indziej. Już na pierwszych stronach poznajemy Jana, który obudził się pewnego dnia na torach i nie wie kim jest, jak się nazywa (imię Jan nadają mu późniejsi przyjaciele), wygląda jak bezdomny. Jego utracona tożsamość jest doskonała metaforą Polski w ówczesnych czasach, która odradzała się z komunizmu. Wydaję się, że nasz kraj tez wtedy nie wiedział, kim jest.
Są pewne smaczki w tej książce. Są pewne teksty, nad którymi nie można przejść do porządku dziennego i siedzą we mnie do dziś. Jest to na pewno historia o dwóch lesbijkach, które zdecydowały się na założenie rodziny i urodzenie "wspólnego" dziecka. Wybierają jednak - moim zdaniem - jedną z najgorszych form. Nie oceniam, ja po prostu nie mogę przestać myśleć o bólu Wojtka. Albo ludzie biedni, którzy wolą przemycać narkotyki i być męskimi prostytutkami niż legalnie iść do pracy skazując się na mniejsze zarobki. Jednak bądźmy uczciwi - czy idąc obecnie do pracy nie jest się prostytutką (w różnym znaczeniu tego słowa) swojego pracodawcy? Zakładając oczywiście, że się pracę znajdzie!
Sa jednak moje ulubione i bardzo bardzo bardzo dziękuję Panu Mariuszowi, że je umieścił.
1. sterydowcy poznańskiego podwórka. Nie wiedziałam, że obwód bicepsa ma teraz określenie "kabel" - przy okazji dowiedziałam się, że coś innego tez ma takie określenie "ile masz w kablu" :) sposób dawkowania, dobieranie proporcji środków, kombinacje, reakcje, niepożądane odczyny mają w małym palcu, myślę, że są lepsi niż nie jeden lekarz. Doskonały plan osiągania celu i determinacja!
2. disco - polo - cóż napisze jedynie, że zmieniłam zdanie. Jest to idealny przykład, jak w życiu nie do wszystkiego należy dokładać ideologię. Nieraz po prostu pewne rzeczy są i tyle!
3. Ogromną frajdę sprawił mi reportaż "Cud ekranu" Joanny Sokolinskiej, To przypomnienie o dorastaniu przy Dynastii, Miasteczku Twin Peaks. Bardzo zaimponowała mi ta kobieta, która tak silnie dążyła do celu (nauka angielskiego), ułożyła sobie plan na życie, była sumienna, obowiązkowa, skrupulatna, zorganizowana, poukładana i cel osiągnęła. Prawdziwa pasjonatka seriali. I do tego rezygnuje ze snu, żeby poczytać:)
4. Amway - firma, która wykorzystała chyba wszystkie metody manipulacji ludźmi. Trafiła na odpowiedni grunt w odpowiednim czasie. Niezłe pranie mózgu!
5. Telewizja Trwam, Radio Maryja i Tadeusz Rydzyk metoda obserwacji uczestniczącej! Oj, jak łatwo można popaść w ręce manipulatora!
To, co najbardziej doceniam w wybranych tekstach, to fakt, że mobilizowały do działania. Po przeczytaniu reportażu (trochę jednak zbyt obszernego) o znanej chyba wszystkim sprawie DŁUGU, pobiegłam do biblioteki i wypożyczyłam film Krzysztofa Krauzego. Zagłębiałam się w sytuacji politycznej lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych, sytuacji ekonomicznej, poznałam trochę bardziej historię naszego kraju od strony codzienności a nie z punktu widzenia autorów książek historycznych.
Niestety ostatni tekst mnie zabił. Poruszył. Sprawił, że jeszcze długo będę myśleć to co myślę na temat kościoła. Musicie to przeczytać. Nigdy jeszcze prawda nie była tak blisko i nie była tak okrutna i bezczelna!
Mariusz Szczygieł
20 lat nowej Polski w reportażach
Wydawnictwo Czarne
472 strony




Baaaardzo się cieszę, że się spodobała! Ostrzegałam przed ostatnim reportażem, nie powiem, że nie. Mocna książka. Ale! Naprawdę rewelacyjna. Skończyłam czytać tydzień temu i nadal mi w głowie siedzi. Reportaż o Długu i Wściekłym Psie. Te dwa najbardziej.
OdpowiedzUsuń na zawszeDaje po czaszce.
No ja sobie ostatni zafundowałam w tramwaju... z niewiedzy, że to ostatni:) Pamiętam, jak modliłam się w myślach, żeby tramwaj stał długo na światłach albo w ogóle nie przyjechał, żebym mogła dokończyć poszczególne wątki. Daje do myślenia... szczególnie dla młodych osób, którzy mogą odkryć polską rzeczywistość nie tylko przez pryzmat długich kolejek po kawę (jak to zawsze rodzice opowiadają) ale przez pryzmat brudu i smrodu w naszym kraju. Najgorsza jest chyba jednak akceptacja w lokalnych środowiskach tego brudu. Tak jest i niczego nie da się zmienić.
OdpowiedzUsuń na zawszeprzeczytam na 100%
OdpowiedzUsuń na zawszetereska