czwartek, 22 grudnia 2011

Dziennik kawowy. Notatki z podróży o Kolumbii - Ewa Kulak

To już drugie moje spotkanie z książką Ewy Kulak. Tym razem zwróciłam uwagę na zupełnie inne fragmenty i inne aspekty życia w Kolumbii. Może tak na wstępie - Ewa Kulak jest Polską, która mieszka już 10 lat w Kolumbii. Kraj ten stał się jej drugim domem - a może już pierwszym - tam wyszła za mąż, tam pracuje, tam zyje, to własnie tam ma swoją codzienność, która opisuje w książce. 

Dziennik kawowy to zbiór felietonów, które powstawały na przestrzeni wielu lat i były publikowane na stronie internetowej. W 2005 roku ujrzały światło dziennie w formie drukowanej na prawdziwym papierze i z okładką. To bardzo ciekawa i fascynująca podróż, podczas której mamy okazję poznać wierzenia i praktyki Kolumbijczyków, ich stosunek do religii, krajobrazy, które oglądają codziennie, problemy z jakimi się zmagają. Wszystko w ciekawej i bardzo przystępnej formie. No bo tak na przykład... my narzekamy, że czasem ciężko się dostać do autobusu lub tramwaju... a tam? Nigdy nie wiadomo, o której przyjedzie autobus, czy się dostaniemy do środka. Trzema machać pięknie swoją ręką, żeby pojazd się zatrzymał. 
Albo przestępczość, o której wszyscy słyszymy i wiemy. Dzieci, które musza pracować jako zabójcy. Przemyt narkotyków. Oczywiście to wszystko jest. Przestępczość jest wszędzie i nie można o niej zapomnieć. Jest tez i bieda. W Kolumbii społeczność podzielona jest na 7 estratos, czyli warstw społecznych. Aż trzy z nich cierpi z powodu słodu, biedy i nie mają co liczyć na jakąkolwiek pomoc społeczną.  

Ale mamy tez bardzo pozytywne aspekty. Festiwale i festyny na Boże Narodzenie i Sylwestra, spadające gwiazdy, cudownie pachnącą kolumbijską kawę (która towarzyszy Kolumbijczykom w chwilach miłości lub rozczarowaniu, radości lub bólu, przyjaźni lub samotności - str. 49 - i z tego powodu chętnie bym się tam przeprowadziła), regionalne przekąski, przesympatycznych ludzi, uśmiechniętych, optymistycznych i dalekich od pracoholizmu. Czegoś więcej potrzeba człowiekowi do szczęścia, jeśli nie widoku nienaruszonej przez cywilizację przyrody, kolorowego hamaka i filiżanki gorącej kawy? (Dziennik kawowy, Ewa Kulak, str. 66) 

Ewa Kulak
Dziennik Kawowy. Notatki z podróży po Kolumbii.
Poemia Editores
142 strony ( wersja polska + wersja hiszpańska)

5 komentarze:

  1. Przeczytałam i bardzo mi się podobała. Przy okazji poproszę Ewę o autograf, bo niestety nie miałam okazji. Książka została mi przyniesiona do domu, a ewa w tym czasie była w Kolumbii, ale myślę, że uda mi się kiedyś uzyskać autograf.
    O jakiej innej książce Ewy wspominasz na początku posta?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Źle się wyraziłam... chodziło mi o to, że już drugi raz czytam Dziennik Kawowy:) Mam nadzieję,, że uda się Tobie kiedyś poznać Ewę i zdobyć autograf! Mnie się udało - przemiła osoba:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ja znam Ewę- chodziła ze mną do szkoły, tylko autografu nie mam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała, zwłaszcza interesująca był rozdział: Nasa Yuwe i język polski - zbieg okoliczność? o Indiance ze społeczności Nasa dla, której fonetyka naszego ojczystego języka brzmiała jak jej własny język.
    Przeczytajcie. Warto :-)
    Ja byłam na spotkaniu z Ewą Kulak i udało mi się zdobyć autograf :-)
    tereska

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Wasze słowa zachęcają di przeczytania - pewnie po nią sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze